RSS
poniedziałek, 29 listopada 2010
kolejne -2,2 ;)

Witajcie

Nie było mnie przez weekend i nie pisałam o mojej diecie, ale za to mogę podzielić się funkcjonalnością pojemniczków w podróży. Naprawdę nie jest to w żaden sposób kłopotliwe. Zabrałam całą sobotnią dostawę, a nawet umówiłam się z Panią Lilką z Nutridieta, że dostanę od razu śniadanie na poniedziałek. Pudełeczka tak jak dostałam w papierowej torbie zawiozłam do przyjaciela, u którego spędzałam weekend. Wpakowałam do lodówki i po krzyku ;) Ani ja, ani on nie przejmowaliśmy się tym co będę jeść. On nie musiał myśleć, czy starczy dla nas obojga, a ja, żeby bylo dietetycznie. W niedzielę szliśmy do kina, wiec zmieniłam sobie znowu drugie śniadanie z podwieczorkiem ;). Do kina wzięłam pojemniczek z czerwonymi winogronami, a surówkę z marchewki i chrzanu zjadłam w domu.

Dziś poniedziałek, więc znowu lekko zestresowana stanęłam na wadze... Zastanawiam się czy to uczucie stresu kiedyś minie, czy już zawsze będę doznawać skurczu żołądka przed wejściem na to niegdyś znienawidzone urządzenie? Chwila prawdy nie była taka zła, bo moja waga na dzię to 143,6 kg. Przez ostatni tydzień schudłam 2,2 kg ;) Czyli razem, po 3 tygodniach diety jest mnie o 7,4 kg mniej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie mogę się doczekać kiedy będę mogła się Wam pochwalić pierwszym dwucyfrowym wynikiem!! Tak bardzo się cieszę, że znalazłam wreszcie skuteczny sposób na odchudzanie ;) Sposób, który pozwala mi wytrwać, pozawala mi wierzyć w sukces ;) Naprawdę uważałam, że jedyną metodą będzie operacja...

To zabrzmi jak tania reklama, ale z radości po prostu MUSZE:

DZIĘKUJĘ CI NUTRIDIETA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

:) :) :) :) :) :)

piątek, 26 listopada 2010
dzień osiemnasty, czwartek

Pyszne śniadanko mi dziś zafundowała Nutridieta ;) Pomidorki nadziewane serem mozzarella. Fantastyczne! Cztery pomidorki w wydrążonymi środkami i napakowane pokrojoną w kostkę mozzarellą, przyprawioną bazylią i oliwą. Naprawdę świetne!! Na drugie śniadanie jogurt z mango i orzeszkami piniowymi. Naprawdę bardzo smaczny. Zawsze się cieszę jak jest coś z owocami. Na obiad drobiowe pulpety ze szpinakiem i brązowym ryżem. Do tego była tarta marchewka przyprawiona czymś jeszcze, ale nie wiem czym. Jak dla mnie troszkę mało słone, ale to nie problem, bo dosolić przecież zawsze można. Podwieczorek: chłodnik z ogórka i awokado. A na kolację sałatka marokańska z cicierzycy, czyli z cieciorki. Lubie cieciorke. Do tej pory jadłam tylko konserwową z puszki. Taka jest dobra, choć twardsza i wymaga dokładnego gryzienia. Cieciorka pochodzi z Azji. Zawiera aż 25% białka o korzystnym składzie aminokwasowym, dlatego może z powodzeniem zastępować mięso. Jest bogata w fosfor, potas, witaminy z grupy B, żelazo i błonnik.

Jak juz nie raz pisałam to najłatwiejszy sposób odchudzania, jaki do tej pory udało mi się znaleźć. I może dlatego pierwszy raz zaczynam myśleć o tym co będzie potem... Nie mam już 20 lat, cycki mi już lekko opadły, a po diecie spadną jeszcze bardziej. Skóra nigdy nie wróci do takiego stanu jak powinna. I co dalej? Czasem się zastanawiam, czy odchudzanie ma sens skoro i tak nie będę mogła pokazać się nago facetowi?... Macie jakieś pomysły co zrobić, żeby skóra ładnie się ściągała?? Podzielcie się...

czwartek, 25 listopada 2010
dzień siedemnasty

Widzieliście kiedyś grubego Japończyka? Pewnie nie. Ja też nie, choć byłam w Japonii i miałam okazję ich się naoglądać. pewnie dlatego w menu Nutridieta tak dużo dań orientalnych ;) Ja osobiście uwielbiam kuchnię orientalną: japońska, chińską tajską... Tęsknie za kurczakiem w cieście kokosowym...

Jak przeczytałam menu to nie mogłam doczekać się kolacji!! ale od początku... Na śniadanie serek biały z papryką. Niestety :( serek fajny, twarogowy, dobrze przyprawiony, ale niestety dla mnie z papryką. Na drugie śniadanie jogurt z prażonymi płatkami migdałów. Super!! Bardzo lubię migdały. Nie wiem czy mówiłam już, ale przyzwyczaiłam się do tych niedosładzanych jogurtów. Mają naturalny smak i dzięki temu lepiej czuć dodatki. Na obiad pożywna zupa z czerwonej soczewicy. Zupka gęsta przecierana, a soczewica ma smak podobny do żółtego okrągłego grochu. Tak więc jest to taka zdrowa i nisko kaloryczna grochówka ;) Soczewica ma dużą zawartość kwasu foliowego, niezbędnego do powstawania czerwonych krwinek. Wpływa też na prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, przewodu pokarmowego i narządów płciowych. Ma też dużo fosforu, żelaza, karotenu i witamin. Podwieczorek zapewniła sałatka z orzechami, winogronami i serkiem pleśniowym. Podstawą oczywiście jest biała kapusta. Ale dodatków dużo, tak że naprawde smaczna. No i wreszcie wyczekiwana kolacja. Sushi z brązowego ryżu. Mniam. Prawie prawdziwe sushi, podane dokładnie tak jak prawdziwe! Z dodatkiem wasabi, sosu sojowego i marynowanego imbiru w osobnych pudełeczkach. Oczywiście kawałki dietetycznego sushi nadziewane były innymi rzeczami niż sushi prawdziwe, np ogórkiem, ale wielkiej różnicy w smaku to nie robi ;) Kolacja była fantastyczna ;)

Tak to ja się mogę odchudzać ;)

środa, 24 listopada 2010
dzień szesnasty

Tego jeszcze nie było. Surówka na śniadanie. SAMA surówka. Fakt, że bardzo dobra, z czerwonej kapusty z orzechami i rodzynkami. A wiec na słodko i smacznie, ale w końcu to tylko surówka ;( Już się przyzwyczaiłam do diety jakoś takiej, ale jednak widzę, jak silne nawyki człowiek miał. Surówka na śniadanie budzi jednak mój sprzeciw, nie zależnie od tego, jak smaczna by nie była. Mogę jeść dowolną ilość surówek, ale na drugie śniadanie, podwieczorek czy nawet na kolacje, jednak na śniadanie wolałabym coś bardziej konkretnego i treściwego ;p Drugie śniadanie: sałatka owocowa. Pyszna mieszanka różnych owoców, tym razem bez przewagi jabłek. Najlepsza jaka do tej pory była. ;) Na obiad risotto z brązowego ryżu z grzybami. Na podwieczorek serek wiejski z pestkami dyni. Bardzo lubię serek wiejski i dlatego zjadłam z przyjemnością. A na kolacje sałatka z szynką i jajkiem. Podstawą sałatki była biała kapusta, do tego drobno posiekane jajko, szynka, kawałki pomidora. Bardzo dobra, tęskniłam już za jajkami, bo bardzo lubię i brakowała mi ich w diecie. ;)

Wiecie co sobie pomyślałam? Że oprócz tego, że dania Nutridieta są oparte na zdrowej żywności, to na dodatek są ekologiczne. Każde danie jest pakowane w plastikowy pojemniczek, który wyrzucam do kontenera do recyklingu. A całość dania na dany dzień zapakowana jest w papierową torbę, którą też wyrzucam do kontenera na makulaturę ;) nie dość że odżywiam się zdrowo i dietetycznie, to na dodatek dbam o środowisko ;) ;) ;)

-4 -1,8 = -5,8 kg !!!!

Dzisiaj znowu weszłam na wagę. I znowu mniej! Tym razem o 1,8 kg. Teraz ważę 145,2kg a dwa tygodnie temu ważyłam 151kg. Jest więc postęp przy niewielkim nakładzie wysiłku. ;) Oby tak dalej, bo jeszcze bardzo bardzo długa droga przede mną...

Dziś na śniadanie zupa miso z pęczakiem i wodorostami. Miso to gęsta japońska pasta ze sfermentowanej soi, ryżu lub innych zbóż, używana w kuchni japońskiej do przygotowania wielu potraw. Występuje w wielu odmianach, ale wszystkie zwierają bardzo dużą ilość białka, oraz bogactwo witamin i związków mineralnych. Nie jestem pewna czy Japończycy znają pęczak, ale poza tym to prawdziwie japońskie danie. Drugie śniadanie to naturalny jogurt z domowym mussli. Naturalne jogurty niesłodzone nie są takie fajne jak te sklepowe z owocami i cukrem, ale jogurt Nutridieta jest tak aksamitny w smaku, że nadrabia braki cukrowe ;). Na obiad coś, czym muszę zarazić moją rodzinkę. Kurczak curry z fasolką szparagową. Duża porcja kawałków kurczaka i fasolki szparagowej, świetnie przyprawione, naprawdę pyszne!! Dla normalnie jedzących dodatkowo jakiś ryż, makaron czy inne dodatki i można zjeść wspólny obiad. kolejna potrawa, której muszę się nauczyć gotować. Na podwieczorek sałatka z papryką i olejem lnianym, a na kolacje zupa buraczana. 1500 kalorii zaliczone ;)

11:19, ola_wierusz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 listopada 2010
dzień czternasty

Dzień zaczął się radośnie, bo dziś w menu Nutridieta.pl owocowe śniadanko ;) Sałatka z melona i fety. Zachwycona byłam, nie powiem. Uwielbiam owoce!! Na szczęście pojawiają się w diecie, wiec nie brakuje mi ich aż tak bardzo. Za to drugie śniadanie mnie nie zachwyciło, bo po raz kolejny danie z papryką: tym razem papryka opiekana z orzeszkami piniowymi. Jak już wspominałam papryka nie jest moim hobby, ale muszę przyznać, że w tym daniu była całkiem dobra, smakowała jak konserwowa, czyli najlepiej przez mnie przyswajalna ;) Na obiad barszcz z fasola. Bardzo podobny do ukraińskiego, wiec znowu coś w zasadzie normalnego. Na podwieczorek cytrynowa sałatka z ogórka. Plasterki ogórka z jogurtowym sosem cytrynowym, przyprawione ziołami, głównie natką pietruszki. Kolacja na ciepło czyli ryba w sezamowej panierce z sałatką ryżową. Ryba z sezamie bardzo dobra, zresztą zawsze jadłam dużo ryb. A w sezamie to wcześniej jadłam tylko kurczaka. Sałatka oczywiście z tego zdrowszego, brązowego ryżu. Bardzo smaczne to było i zjadłam z przyjemnością.

Dobiegł końca drugi tydzień mojego najłatwiejszego w życiu odchudzania. Jutro rano sprawdzę efekty ;) domyślam się, że nie będą tak spektakularne, jak w pierwszym tygodniu, ale każda ilość zrzuconego tłuszczu to sukces. Najbardziej cieszą mnie dwie rzeczy: to, że nie muszę sama martwić się o swoje posiłki, bo robi to za mnie Nutridieta, oraz to, że przy tak zbilansowanych posiłkach wcale nie mam "smaków" i ochoty na podjadanie ;)

16:32, ola_wierusz
Link Komentarze (1) »
dzień trzynasty, wcale nie pechowy ;)

Kolejny dzień odchudzania z Nutridieta.pl i kolejne ciekawe dietetyczne i zdrowe potrawy ;)

Śniadanie: frittata z tuńczykiem i porami. Ucieszyłam się, bo pierwszego dnia też była frittata i bardzo mi smakowała. Tym razem była z tuńczykiem. Też smaczna, ale tamta z warzywami smakowała mi bardziej. Ciekawe jakby smakowała frittata z łososiem. Chyba by była moja ulubiona. Na drugie śniadanie zupa krem z pieczarek. Obiad znów orientalny: schab z warzywami po chińsku. Paski schabu i paski warzyw przyprawione na słodko - kwaśno. Całkiem fajne ;) Na podwieczorek znowu zestaw "dla królika" tzatzyki z warzywami. Tak jak nie dawno na drugie śniadanie papryka, marchewka, ogórki i rzodkiewki pocięte w słupki i sos do maczania. Poprzednio był ziołowy a teraz tzatzyki. Spoko, ale paprykę oddałam sąsiadce ;p. Na kolacje sałatka z kozim serem i oliwkami. Sałatka z kapusty, posypana ziarnami, do tego oliwki czarne i drobna kostka koziego sera. Fajna sałateczka, smaczna.

Już się przyzwyczaiłam chyba do tego jedzonka. Ale dziś przez cały dzień chodziła za mną bułka z szynką. Dramat! A jak człowiek miał, to wybrzydzał...

13:46, ola_wierusz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 listopada 2010
dzień dwunasty

Dzień dwunasty mojego odchudzania z Nutridieta.pl Wiecie czego zaczyna mi brakować? Możliwości wyboru, możliwości decydowania co chce zjeść. Na szczęście posiłki które firma mi dostarcza są smaczne, atrakcyjne i zaspakajają inną potrzebę psychiczną: poznawania nowych rzeczy. Dziś w menu znowu produkty i zestawy jakich nie jadłam nigdy wcześniej ;)

Śniadanie: pomidorowy serek kozi z pieczywem pełnoziarnistym. Tradycyjnie trójkąciki ciemnego pieczywka i kremowy serek o smaku świeżych pomidorów. Pierwszy raz chyba jadłam serek kozi. Ma on inną strukturę molekularną, korzystną dla organizmu człowieka, nie zawiera frakcji globulin, które występują w mleku krowim, a powodują u ludzi alergie. Zawiera przy tym wszystkie niezbędne aminokwasy i tłuszcze znacznie łatwiej trawione i przyswajalne niż te z mleka krowiego. Serek miał bardzo fajną konsystencję i w smaku nie różnił sie od serków, jakie jadałam do tej pory. Na drugie śniadanie surówka orientalna z kapusty. Tym razem w roli głównej kapusta czerwona (modra). Smaczna suróweczka z jakimiś ziarnami, podobnymi do sezamu, także surówka faktycznie miała orientalny charakter ;) Na obiad ryba z sałatką pieczarkową, z dodatkiem brązowego ryżu. Na podwieczorek sałatka z pikantnym sosem romesco. Nie wiem co to jest sos romesco, ale muszę powiedzieć, że sałatka była bardzo smaczna. Była tam kapusta pekińska, jakiś biały serek, oliwki, a wszystko przyprawione na ostro, ale nie przesadnie. Na kolację kolorowa sałatka z fasoli i papryki. Znowu na nieszczęsna papryka, ale tym razem nie było jej dużo. Więcej było fasoli, którą lubię, więc zjadłam z przyjemnością.

10:19, ola_wierusz
Link Dodaj komentarz »
dzień jedenasty

Śniadanko: pieczywo pełnoziarniste z twarożkiem curry. Fajne śniadano, a do tego w takiej ilości, że nie zjadłam wszystkiego. ;) Zostawiłam i serek i dwa trójkąciki pieczywa. Bo pieczywko zawsze jest pokrojone w takie małe trójkąciki. Bardzo elegancko to wygląda ;) Haha! Pierwszy raz poczułam się jak na diecie, a to za sprawą drugiego śniadania. Surowe warzywa z dipem ziołowym ;p Marchewka, ogórek, papryka i rzodkiewki pokrojone w duże słupki. Do tego dip w małym pojemniczku. Gdyby mnie koledzy z pracy zobaczyli, to by mieli ubaw ;) Nie powiem, żeby mi jedzenie marchewki sprawiało przyjemność, ale dieta to dieta. Nie czarujmy się, nie ma tak dobrze jak było kiedyś. Za paprykę podziękowałam, bo stanowczo za nią nie przepadam. Dodałam do obiadu przyjacielowi. On miał tortille z kurczakiem a ja sznycel z indyka na warzywach. Sznycel grillowany, bardzo smaczny, ale w warzywach znów dominowała papryka. Zjadłam, bo pieczona czy duszona z innymi warzywami nawet dała się jeść. Bardzo mi smakowały kawałki pora w tym zestawie, wiec ogólnie nie narzekałam jakoś specjalnie. Na podwieczorek za to był pyszna niespodzianka. Krem pomarańczowo - czekoladowy. Nareszcie coś na słodko ;) Fajne, bo na kolacje... ZNOWU PAPRYKA !! a właściwie makaron ryżowy z fasolką szparagową i papryką. Fasolkę lubię, ale papryki stanowczo miałam dosyć jak na jeden dzień. Ja rozumiem, że papryka ma 5 razy więcej witaminy C niż cytryna, ma też bardzo dużo innych witamin związków mineralnych, także należałoby ją jeść częściej niż inne warzywa i owoce. Ale 3 razy dziennie to dla mnie za wiele. To nawet nie to, że mi papryka nie smakuje. Chodzi o to, że mi się po niej jakieś 3 dni odbija... ;p

Jestem z siebie dumna. Gotując obiad dla przyjaciela nawet nie spróbowałam tego co przygotowałam. I nie oblizałam łyżki po majonezowo - śmietanowym sosie czosnkowym!! ;)

08:58, ola_wierusz
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 listopada 2010
już 10 dni ;)

Śniadanie: mussli figowo-migdałowe z pomarańczami. Pojemniczek z białym kremem i dodatkami. To był chyba jogurt, ale naprawdę fantastycznie kremowy, aksamitny, bardzo przyjemny w jedzeniu. Oczywiście nie było to takie słodkie, jak musli sklepowe, bo zawierało tylko naturalny cukier i ani grama dodatkowego, ale wcale nie było ani kwaśne, ani mdłe. Zjadłam z przyjemnością. Drugie śniadanie: sałatka z prażonymi ziarnami. Kapusta pekińska, ziarna słonecznika i inne przyprawione na kwaśno. Ciekawe i całkiem dobre w smaku. Na obiad ryba zapiekana z kozim serem i żurawiną. Roladka z białej ryby a w środku świeża (chyba) żurawina. Znowu coś czego nigdy nie jadłam ;) Do tego brązowy ryż i zielona sałata. Fajny obiad, naprawdę ;) Na podwieczorek sałatka z buraków i jabłek. Buraki gotowane, chyba z dodatkiem octu, krojone w kostkę. Ciekawe i smaczne połączenie. Przypuszczam, że jakby dodać do tego jeszcze śledzia, to byłaby super wypasiona sałatka śledziowa dla każdego. Muszę kiedyś wypróbować i przetestować na znajomych koneserach śledziowych ;). Jak zobaczyłam na karteczce menu Nutridieta co jest na kolacje, to się przeraziłam i pomyślałam, że chyba nie zjem. Kalafior zapiekany z pomidorem. Jak już pisałam, nie cierpię kalafiora. Ale w porze kolacji byłam głodna, w lodówce tylko pomidory, wiec pomyślałam, że spróbuję. W końcu zupa kalafiorowa nie była taka zła… Podgrzałam pojemniczek i muszę przyznać, że zjadłam całą porcję. Może nie z jakimś apetytem, ale i bez specjalnych trudności. Kalafior był ugotowany w sam raz, nie za twardy i nie maźlaty, nieźle przyprawiony. Chyb był w tym jakiś dodatek sera, bo ciągnęły się czasem takie nitki jak z sera na ciepło. Jak się okazuje nawet kalafiora da się zjeść. ;)

12:48, ola_wierusz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2