RSS
środa, 25 kwietnia 2012
już nie otyłość

85 kg = BMI 29,4 = nadwaga

nanananna

nnanannna

nananaanna

:)

10:01, ola_wierusz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
zjeść śniadanie

wiecie jakie ostatnio mam marzenie? Zjeść śniadanie ....

Marzy mi się normalne śniadanie. Rogalik i kakao, bułka z pasztetem i pomidorem, kanapa ze wszystkimi składnikami, jajecznica i chleb z masłem. I do tego kawa. Świeża, aromatyczna kawa. Niestety. Albo jedno, albo drugie. Pomijam fakt, że bułki to ja jem teraz w plasterkach i zmieści mi się co najwyżej jeden. Chodzi o to, że nie mam mowy o tym, że zjeść i wypić równocześnie. Obecnie moje śniadanie wygląda tak, że wstaje rano i wypijam małą filiżankę kawy. Do tego 2 lub 3 winogronka. I tyle. Za godzine, może półtorej moge zjeść plasterek bułki. Ale najczęściej wtedy wychodze do pracy. Jak wracam, to jem jaką zupkę na obiad. Czyli praktycznie nie jem śniadania. Dlatego za nim tęsknie.... 

Odkąd znowu waga ruszyła się łaskawie z miejsca po malutku spada stale. :) obecnie wyświetla 88,2 I to jest jedyne pocieszenie, skoro nie mogę zjeść śniadania....

10:18, ola_wierusz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 kwietnia 2012
nareszcie

Nareszcie jakiś sukces ;)

Musze się Wam pochwalić, że w końcu udało się i padła kolejna granica. Na wadzie z przodu pojawiła się wreszcie 8 :) Co prawda na razie jest to 89,7 ale jest już 8 ;) Po tym jak we wrześniu waga zatrzymała się magicznym 94 od nowego roku udało mi sie zrzucić prawie 5kg. Jak? hmmm sama nie wiem. Myślę, że w końcu przejadły mi się wszelkie wcześniej zakazane potrawy, po które chętnie teraz sięgałam. Potrzebowałam odpoczynku, a z "kagańcem" - jak opaske nazywa moj tato - bez obaw zjadałam małe porcje czekolady, ciasta, chipsów i innych smakołyków. Od jakiegoś czasu nie jem już tego. Czekolada leży, ciasteczek nie kupuje... nie mam ochoty. Jak mam, to nie powiem, że sobie odmawiam, ale po prostu nie czuję potrzeby zjadania czegoś takiego. I "samo się" schudło znowu ;). Naprawdę sie ciesze i mam nadzieję, że cieszycie się ze mna ;)

13:35, ola_wierusz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 marca 2012
odroczenie

no i "wyrok" odroczony ;)

Pojechałam na kontrole. Pan doktor zrobił mi rentgena, kazał mi wypić mdławo-kredowy kontrast i powiedział, że wszystko jest ok. Opaska troszkę się obnizyła, ale niewiele. A dociskać nie ma czego. Wiecie ile ma prześwit w tej opasce?? 3 mm !! 30 ml zoladek i 3 mm prześwit "wypustowy". Niezła rzeźnia :) jak o tym mylse, to mi słabo, co ja sobie dałam zrobic :(. Tak wiec nie ma co zaciskac, bo bardziej sie nie da. 

Cieszę się i się nie ciesze. Ciesze się i się nie cieszę. Cieszę się, bo wcale nie chciałam, żeby mi Pan Doktor grzebał w porciku. Stresowało mnie to i wcale nie chciałam się dowiedzieć jak to jest. Nie chciałam być przy tym sama...  Więc fajnie, że Pan Doktor porcika nie ruszał. A z drugiej strony.... chciałabym jeszcze schudnąć. Będzie trudno, skoro od jakiegoś czasu już nie chudłam. Trzeba coś wymyśleć i poważnie rozważyć powrót do pudełek Nutridieta.pl 

18:54, ola_wierusz
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 marca 2012
jeszcze tydzeń

uffff

chyba troszkę mi ulzylo. Pana doktora nie było, więc zmniejszenie opaski się przesunęło przynajmniej o tydzień. Nie wiem dokładnie, bo mnie pani w rejestracji wpisała jako trzecia tego dnia na ten zabieg, a powinna być tylko jedna osoba, góra dwie. Mamy nadzieję, że pan doktor się zgodzi. Ja z jednej strony się cieszę, a z drugiej, nie. Cieszę sie, że bo w sobote mam impreze i nie chciałam iść na nią ze świeżo zwężonym żołądkiem, bo pewnie co chwile bym rzygała. A tak to będę rzygać trochę rzadziej hihi. No a nie cieszę się, bop golnie, jak już mówiłam stresuje mnie to i wolałabym mieć to za sobą...

Dobra nowina jest taka, że udało mi się znowu schudnąć jakies 3 kg. Ale jakim cudem, to nie mam najmniejszego pojęcia. Waga na dziś to 91 kg. A chciałabym ważyć poniżej 80 kg. Mam nadzeję, że mi sie to uda ....

09:33, ola_wierusz
Link Komentarze (1) »
środa, 07 marca 2012
nie chce narzekać....

Nie chce narzekać! Naprawdę nie chcę już żalić się, narzekać i bardzo bym chciała zrobić wpis radosny i optymistyczny. Ale nie za bardzo mam z czego... 

Do operacji pochodziłam pełna nadziei i optymizmu. To miał być przełom w moim życiu, od którego nabierze ono świeżych barw i wreszcie zagości z nim szczera radość. Miało już nie być kompleksów, strachu przed ludźmi, miała być szczerość, przyjaźń... może nawet miłość...

Niestety przełomu nie było. Nie ma nowych barw. Jest zawiść, nieszczerość, samotność... Ludzie zamiast walić do mnie drzwiami i oknami odwrócili się ode mnie. A kompleksy? Po prostu zamieniłam jedne na drugie.

Co teraz jest moim kompleksem? Nadal moje ciało, tylko trochę inaczej. Teraz problemem jest nie wielki brzuch tylko wisząca skóra. Niestety teraz juz nie tłuszczyk, ale sama luźna skóra wylewa się zza spodni czy innej odzieży i tworzy takie same fałdki jak przedtem. Moja znajoma spytała ostatnio z nieskrywaną satysfakcja "Zarzuciłaś dietę? Bo przytyłaś chyba znowu...". Nic nie powiedziałam. Bo po co? Nie oczekiwała odpowiedzi, tylko chciała mi dokopać i sie dowartościować. 

Waga niestety stoi w miejscu. Zastanawiałam się nawet nad powrotem do "pudełkowej" diety od Nutridieta.pl, ale postanowiłam poczekać co będzie jak pan doktor zwęzi mi porcik. W końcu to tylko jeszcze 2 tyg. Zobaczymy jakie wtedy będą efekty. 

Czasem mnie boli... Jak za długo nosze uciskową bieliznę, jak za długo siedzę skulona... Pan doktor sprawdzi za 2 tyg czy coś się nie dzieje złego... 

I może wtedy zrobię w końcu radosny wpis. Bo na razie, to nie za bardzo jest się z czego cieszyć... 

17:32, ola_wierusz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 lutego 2012
Tłusty czwartek

Ile pączków zmieściliście????

Bo mnie to się nawet 1 nie zmieścił ;(

Chciałam kupić te malutkie, to może mogłabym powiedzieć, że zjadałam 2, albo nawet 3 :), ale za późno wyszłam z domu i już nigdzie nie było ... ;(

17:38, ola_wierusz
Link Komentarze (2) »
czwartek, 09 lutego 2012
buuu ;(

Jestem zła. Nie tak miała być. Tu mam ochotę napisać kilka niecenzuralnych słów. Ale sobie daruje. Nie tak miało być. :(

Nie umiem się przyzwyczaić... Nie umiem sie dopasować do nowego sposobu odżywiania się. Jak tylko mi się wydaje, że już cos wiem, to znowu popełniam jakiś "błąd". Najczęsciej konczy się na rzyganiu. Bardzo nie fajnie jest wymiotować czymś dobrym, albo drogim. Nawet sie tym nie nasmakujesz i nie nacieszysz. Buu ;( 

I stale wyrzucam jakies żarcie. Najczęsciej chleb, którego nie jestem w stanie zjeść. Ale rózne rzeczy. Małe porcje, a mimo to nie jestem w stnie. 

I co? za chwile pan doktor znowu zmniejszy mi żołądeczek i znowu sie będę uczyć? Masakra jakas... 

Zmęczona jestem. I boli mnie czasem od rzygania....

22:17, ola_wierusz
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 23 stycznia 2012
wizyta kontrolna

Kilka dni temu byłam znowu na kontroli u Pana Doktora. Nie było fajnie. :(

Mówiłam, że nie umiem schudną, prawda? Zaczęłam chodzić na fitness, ale to nic nie dało. Nie przytyłam, ale mniej więcej od września waga utrzymuje sie na tym samym poziomie , tj w granicach 94kg. Pan doktor stwierdził więc, że trzeba... użyć porcika!

NIE CHCE!! No wiedziałam, że pewnie kiedyś to nastąpi, ale Pan Doktor mówił, że jeszcze długo długo nie. A tu nagle mi oświadcza, że to już teraz! Prawdę mówiąc chyba sie nie do końca przyzwyczaiłam do tego, że go mam i raczej nie chce, żeby mi w nim grzebać!!

A tak na serio: Ponieważ ogólnie rzecz biorąc dużo już schudłam, po zabiegu ok 20 kg, to żołądek się trochę odtłuścił. W związku z tym opaska sama się w naturalny sposób obniżyła, a żołądeczek trochę powiększył. Trzeba więc dolać do opaski nieco płynu, żeby się podniosła i żołądeczek znowu zmniejszył. Z jednej strony to fajnie, bo widać, że procesy przebiegają tak jak powinny, ale z drugiej, to naprawdę nie uśmiecha mi się to. Dostrzyknięcia opaski dokonuje sie pod rentgenem z kontrastem, a kontrast to mega świństwo poprostu ;( Termin mam wyznaczony na 14 marca. Przykro mi, że będę tam sama. W ogóle najgorsze w tym wszystkim jest to, że muszę przez to przechodzić sama, ale na samotność nie ma lekarstwa w pigułkach niestety ;(

Poza tym Pan Doktor zabronił mi chodzić na "płaski brzuch". To takie zajęcia fitness, gdzie modeluje sie brzuch i ogólnie sylwetkę. Niestety nie mogę na nie chodzić, choc zajęcia mi sie podobały. Są zbyt obciążające dla opaski. Ale powiedział, żebym koniecznie wybrała sobie jakies inne zajęcia i chodziła. Chodziłam też na zumbe ;) no i chyba będę chodzić dalej, ale gdzie indziej, bo zajęcia z panią Magdą mnie podobały mi się. Koleżanki namówiły mnie, żebym chodziła z nimi do innego studia. Zobaczymy jak będzie...

08:38, ola_wierusz
Link Komentarze (2) »
czwartek, 12 stycznia 2012
ile czego

podzielę sie z Wami moja listą wypróbowanych produktów i ilości ;)

parówki - takie cienkie, standardowe, to 1 nie cała, zawsze końcówka zostaje, a takie małe cilece to spoko, wejdzie w całosci

pieczywo - pół bułeczki w zależności od dodatków albo sie zmieści albo nie. wolę bułke pokroic na malutkie kromki w poprzed, niz rozkrawac na pół. chleb to raczej jedna kromeczka nie za duza

jajecznica - z 1 jajka, bez dodatków i bez pieczywa miesci sie z trudem

platki śniadaniowe - hmmm zalezy od rodzaju, ale jak sa drobne, to nawet nawet. natomiast ostroznie z takimi, co pecnieja pod wpływem wody. takich nie jej, albo czekam az rozmiękną w miseczce, bo moga stwożyć duzy problem

jabłko - oj nie za bardzo. bez skórki, bo skórka łatwo sie przykleja i tylko kawałek, a najlepiej to tarte, bo wtrsy zmiesci sie wiecej

banan - malutki, króciutki to nawet sie wciśnie :)

pomarańcza - oj nie ma szans. błony bardzo zapychają i zalegają dlugo. wiec raczej mandarynki. jedna powinna sie zmieścic ;p

zupki - z małym dziciecym makaronem, kremowe, albo z pogniecionym na papke całym dobrem, czy tluczonymi zeminaczkami to jakos sie zmiesci miseczka. Nie jest zle. zupki to teraz podstawa mojego zywienia

schabowy - oj nie. twarde mięsa mocno odpadaja. ciezko je dobrze pogryźć i długo zalegaja. staowczo bardziej polecam mielone.

ryba - pieczona gotowana w kazdej postaci ;) jest mieciutka, wiec wchodzi całkiem przyzwoicie. Na świeta wcisnełam nawet 2 kawałeczki. ale juz nie jadłam nic wiecej - zmienaków, wurówki, nic. Sama rybka

pierogi - 2 szt

kluski (ślaskie, z miesem) 3 szt

placki ziemniaczne - 1 - 1,5 szt - jesli sa takie male, bo jak na całą patelnie, to 1 sie nie zmiesci

naleśniki - 1 cieniutki z trudem

czekolada - bez oporu, jesli jest bez dodatkow

lody - to samo

chipsy - spko. paczka na raz

ciasto - w zaleznosci od konsystencji, ale całkiem sporo

 

Jakieś pytania?? :)

12:21, ola_wierusz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9